[center]
Nad prawidłowym przebiegiem wyborów czuwali wszyscy – nawet najmłodsi

Lokal wyborczy przy Pulvermuhle odwiedzili goście z Niemiec – dr Niewodniczański...
... oraz liczna delegacja studentów polskich z Uniwersytetu Trewirskiego
Rodzicom dzielnie pomagały głosować dzieci
Swój głos oddała także Pani Ambasador Barbara Labuda
Po południu liczba wyborców, którzy przybyli głosować, była tak duża,
że członkowie komisji z trudem nadążali z wydawaniem kart do głosowania
Pod koniec dnia jednak było już dużo spokojniej
Nie!!! <boisie> W ten sposób nie otwiera się urny!
Na szczęście w porę znalazł się właściwy klucz...
Alea iacta est!
Wiele poświęcenia kosztowało wydobycie ostatnich głosów,
ale czego się nie robi dla demokracji!
Oto dowód – urna jest pusta. Żadnych manipulacji pod płaszczykiem!

Komisja z szacunkiem pochyliła się nad głosami wyborców
Wreszcie udało się oddzielić Sejm od Senatu...
... tylko jak teraz to wszystko sprawnie policzyć?
Na tym dywanie każda partia miała swój m² i swoje pięć minut
Jeszcze ostateczna weryfikacja danych oraz przygotowanie
oficjalnego raportu...
... i głosy spoczęły bezpiecznie w przeznaczonych dla nich paczkach
A oto ciekawostka jaką zaprezentował nam "pan z okienka":
w wypożyczonych luksemburskich kabinach do głosowania znaleźliśmy
ołówki (sic!) jakich używa się podczas głosowania w lokalnych wyborach.
Co ważniejsze – ołówki te łańcuchami były spięte w pary...
Czy nie przypomina Wam to czegoś?