Strona 1 z 1

Jaka jest najsłynniejsza wieś w Europie?

: 17-06-2010, 07:49
autor: Rafal

: 17-06-2010, 10:03
autor: jespere
Dobry artykul, wszystko prawda. Znam obu Legillow - polecam ich wina.
Tez mam dosc stacji benzynowych w centrum wsi - ktore zwlaszcza w weekend powoduja straszny ruch i smrod.

Jedyna rzecz, w ktorej autor troche 'poplynal', to:

Wychodząc z zamku, przejdziemy obok starych domów i nowoczesnych drewnianych budowli. Przedszkole, szkoła podstawowa, szkoła muzyczna, schronisko i lokalne bistro

Zeby dotrzec z zamku do wymienionej szkoly, bistra etc trzeba przejechac 3 km do sasiedniego Remerschen.

: 17-06-2010, 11:08
autor: MaWi
Artykul rzeczywiscie dobry i z pewnoscia takich jak ten – pokazujacych Luksemburg jako "fajne miejsce na ziemi" trzeba wiecej. Oczywiscie autor poplynal nie tylko w kwestii odleglosci szkoly od zamku. Jak sie dobrze przyjrzec to mozna dostrzec takie kwiatki, jak – owocowy auxterrois czy dosyc dziwna logika zdania: Wybór Schengen na najsłynniejszą chyba miejscowość w Europie był tak naprawdę kwestią przypadku, szukano bowiem miejsca o symbolicznym znaczeniu. No, bo jesli szukano miejsca o symbolicznym znaczeniu i znaleziono Schengen, jako miejsce styku trzech granic, to gdzie tu przypadek? Ja rozumiem, ze takich miejsc jest w Luksemburgu troche wiecej (np. polnocne Trois frontieres), ale slowo przypadek pasuje do tej historii jak wol do karety. Z powyzszych powodow jakos nie dowierzam dykteryjce o Oberschlindermanderscheid. Oczywiscie nazwa rzuca na kolana (i pewnie dlatego zostala przytoczona), choc nie jest bynajmniej najdluzsza nazwa geograficzna w Luksemburgu, bo przeciez mamy tez Unterschlindermanderscheid. Rzecz w tym, ze oprocz faktu, iz wybor takiego miejsca to bylby dopiero przypadek, w zasadzie obie lokalizacje geograficzne nie maja statusu miejscowosci a jedynie sa czescia Schlindermanderscheid, ktorego nazwa samym Luksemburczykom sprawia niemalo klopotu (np. na autobusie nr 550 jadacym wlasnie do tej miejscowosci, jej nazwa nie miesci sie w calosci na wyswietlaczu i jest pokazywana jako Sch'm'scheid), ale co wazniejsze – w odroznieniu od Schengen, ich polozenie nie wyroznia ich nijak i nie wydaje mi sie, by byly brane pod uwage. Jako zart, oczywiscie nie ma najmniejszego problemu, by taka historyjke kupic, a nawet umiescic gdzies w jakichs annalach. Nawet jesli to wymyslone przez autora cytowanego artykulu, to niezle! :)

Dziwnie tez brzmi zdanie Właściciel hotelu wyjaśnia, że ziemniaki są dla Luksemburczyków tak samo ważne jak ryba i nie są traktowane wyłącznie jako dodatek. bo nie bardzo widze sensu w takim porownaniu. Jak wazna jest ryba w luksemburskim menu? Bo poza francuskimi wstawkami typu "saumon fume", to ja nie bardzo dostrzegam dominacji potraw z ryb w luksemburskiej ksiazce kucharskiej (a posiadam takowa i to z dobrych lat 80-tych, a wiec z czasow szengenskiego traktatu :) )? Co innego grom-pyry :) to jest jak najbardziej symbol luksemburskiej kuchni, ale "nobilitowanie" ich do pozycji ryby w menu uwazam w artykule za zupelnie niepotrzebne. Ziemniaki w Luxie rybiej protekcji nie potrzebuja! ;)

: 17-06-2010, 11:26
autor: bamaza42
A ja zajrzalam jeszcze do jednego artykulu, do ktorego link jest na tej stronie:
http://przewodnik.onet.pl/1169,1660,151 ... tykul.html
Tez fajny opis, ale tez pelny "wtop".....dla przykladu:
"...siedziałam nad filiżanką kawy na Place d’Armes i obserwowałam samotnego strażnika w mundurze, cierpliwie maszerującego tam i z powrotem przed pałacem Wielkiego Księcia Henryka..."
...no troche niemozliwe.... :)

: 17-06-2010, 11:51
autor: MaWi
Tam jest tez sporo kwiatkow :) ale sam artykul – uroczy.

Sama miejscowosc, w ktorej stacjonowala autorka. Przeciez to nie jest "La Gaichel" tylko po prostu Gaichel. To, ze w nazwie hotelu wystepuje z rodzajnikiem, to jeszcze nic nie oznacza. To tak jakby napisac: bylem w Le Paris...

No i bardzo ciekawe spostrzezenie na starcie: Przez całe Wielkie Księstwo Luksemburga można przejechać samochodem w pół godziny. Toz to jakis superbolid ten samochod. Ja z domu do Lux-Ville jade 40 minut, a przeciez z Lux-Ville do granicy francuskiej jest jeszcze kolejne 20-25 min. no i gdybym chcial z domu pojechac w przeciwnym kierunku (czyli na polnoc), to szybciej jak w 30 min nie zajade. Czyli ze na osi polnoc-poludnie nie da rady w mniej niz 1,5 godz. (a i to z przekroczeniem wszelkich chyba przepisow drogowych). Na osi wschod zachod moim zdaniem tez nie da rady w 30 min. chocby mnie wiem, jak sie natezac. No, nie wiem.... chyba, ze ktos uwaza, ze przejechanie z Hautbellain do Wemperhardt albo, no dobra, niech bedzie – z Schengen do Kleinbettingen pod warunkiem ze ani na A13 ani na A6 nie ma akurat korka jest jednoznaczne z "przejechaniem przez cale Wielkie Ksiestwo".

A, no jeszcez jedna zabawna historia – ze zacytuje: Próbowałam ominąć stolicę bocznymi drogami – i w rezultacie zabłądziłam. Przyjemnie jest zgubić się na krętych bocznych drogach na północ od miasta Luksemburg. Większość z tych dróg prowadzi w ciemne, porośnięte lasami Ardeny. Usiany górami i poprzecinany rzekami Sure, Alzette i Woltz region już w średniowieczu uważany był za niedostępny dla ówczesnych wojsk., czyli autorka wyruszyla z Gaichel (miejscowosc przy granicy belgijskiej mniej wiecej na wysokosci Walferdange), zabladzila jadac do miasta Luksemburga i nagle znalazla sie w Ardenach, mniej wiecej gdzies pomiedzy Ettelbruckiem a Wiltz. Niezly skrot myslowy. To tak, jak by jadac ze Skierniewic do Warszawy zabladzic i nieoczekiwanie znalezc sie w Plocku...

: 17-06-2010, 12:03
autor: dslonce
MaWi pisze:no dobra, niech bedzie – z Schengen do Kleinbettingen
Czuje sie wezwana do odpowiedzi ;) i spiesze wyjasnic, ze przejazd tej trasy w 30 minut jest nie wykonalny... w najlepszym wypadku jest to 40 minut, a przy spokojnej jezdzie okolo 50... testowane wielkorotnie :D

: 17-06-2010, 12:09
autor: MaWi
dslonce pisze:spiesze wyjasnic, ze przejazd tej trasy w 30 minut jest nie wykonalny... w najlepszym wypadku jest to 40 minut, a przy spokojnej jezdzie okolo 50... testowane wielkorotnie :D
No, i prosze – ta pani ma racje, parafrazujac jeden ze slynnych skeczy kabaretu Dudek :)

: 17-06-2010, 14:29
autor: anwi
bamaza42 pisze:...siedziałam nad filiżanką kawy na Place d’Armes i obserwowałam samotnego strażnika w mundurze, cierpliwie maszerującego tam i z powrotem przed pałacem Wielkiego Księcia Henryka...
Ciekawe z czym ta kawa była...

: 17-06-2010, 16:10
autor: stary
anwi pisze:Ciekawe z czym ta kawa była...
Bo Maastricht mimo Schengen troche daleko i kawa by ostygla.....

: 21-06-2010, 16:42
autor: dasty
..." Dopiero na miejscu zdałam sobie sprawę, że rzeczywistość niewiele ma wspólnego z baśniami, a ”państewko” od wielu lat jest członkiem zupełnie nowoczesnej Unii Europejskiej..." <!> <?>
to chyba odkrycie Ameryki

: 21-06-2010, 19:08
autor: bamaza42
nie...typowo amerykanska znajomosc geografii....niewiele wykraczajaca poza wlasny rodzinny stan.... :)