Właściciel browaru Diekirch, Brasserie de Luxembourg, ogłosił wczoraj po południu swoje plany przeniesienia działu produkcyjnego browaru Diekirch do swoich zakładów w Belgii. Oznaczałoby to, że tradycyjne luksemburskie piwa marki Diekirch oraz Mousel nie byłyby już produkowane w Wielkim Księstwie, lecz w Jupille i Leuven. To zaskakujące oświadczenie spotkało się z ostrą krytyką tak burmistrza Diekirch Jacques'a Dahma, jak i opinii publicznej.
Brasserie de Luxembourg tłumaczy swoją decyzję koniecznością zrestrukturyzowania przedsiębiorstwa w obliczu spadającego zbytu i popytu na piwo w Luksemburgu (o 8% w ciągu ostatnich 5 lat), a także daleko niewykorzystanych mocy produkcyjnych w browarze w Diekirch. Przeniesienie dotyczyłoby działu produkcji, co wiązałoby się z utrata pracy przez 25 pracowników. Ponadto usługi logistyczne zlecone zostałyby firmie zewnętrznej (skreślenie 30 własnych miejsc pracy). Dalsze 8 miejsc pracy zostałoby zlikwidowanych poprzez zmiany w dziale organizacyjnym i obsługi klienta. W Diekirch pozostałyby działy marketingu i sprzedaży. Firma podkreśla jednak, że ostateczny zakres redukcji zatrudnienia może się zmienić po konsultacjach ze związkami zawodowymi, które w najbliższym czasie się odbędą.
Burmistrz Diekirch Jacques Dahm z wielkim zaskoczeniem i rozczarowaniem przyjął ogłoszenia planów Brasserie de Luxembourg. Według niego jest to ciężki cios dla miasta, którego gospodarka kiedyś głównie opierała się na tradycyjnym browarze. Choć obecne zatrudnienie jest już stosunkowo niewielkie, to w mieście żyją setki osób, które kiedyś pracowały w tych zakładach i są z nimi emocjonalnie związani. Burmistrz podkreślił, że to właśnie dzięki browarowi nazwa miasta Diekirch stała się znana w Europie i na świecie. Kiedyś piwo to eksportowano nawet do USA.
Także opinia publiczna ostro krytykuje planowane przeniesienie produkcji do Belgii. Czytelnicy "Luxemburger Wort" podkreślają szczególnie wielkie tradycje, jakie niosła marka Diekirch. Browar był nawet oficjalnym dostawcą dworu książęcego. Kwestia zdrady tych tradycji jest dla nich dużo ważniejsza niż los kilkudziesięciu pracowników, którzy według nich i tak w większości dojeżdżali do pracy z zagranicy. Wielu spośród uczestników dyskusji zadeklarowało natychmiastowy bojkot piwa Diekirch i Mousel, jeśli plany przedsiębiorstwa zostaną zrealizowane.
Informacja za wort.lu