Testosteron Teatru PLU - inauguracja i od razu sukces!

Przeniesione z działu News fotorelacje z imprez polska.lu a.s.b.l. oraz fotoreportaże prywatne użytkowników forum
Awatar użytkownika
Redakcja
Posty: 3226
Rejestracja: 16-10-2006, 23:03
Lokalizacja: stąd i zowąd

Testosteron Teatru PLU - inauguracja i od razu sukces!

Post autor: Redakcja »

Recenzja z wczorajszej premiery spektaklu „Testosteron” Teatru PLU w reżyserii Ani Kiejny mogłaby być w zasadzie dość krótka: Fan-ta-sty-cznie!

Ale wówczas Ci, którzy nie byli na przedstawieniu, nie dowiedzieliby się, że Rafał Rybacki (w roli Stavrosa) wydobył z siebie najgłębsze pokłady zgorzknienia i że Magda Krukowska (obsadzona w roli nieśmiałego prawnika) klnie równie subtelnie jak Kalina Jędrusik.

Nie byłam chyba jedyną osobą, która przyszła na przedstawienie, bo wypadało, bo należało wesprzeć kolegów w godzinie próby i przygotowywała się do jowialnego poklepywania i zdawkowego „dobra robota”, gdy opadnie kurtyna. Ale zacznijmy od początku...


[center] [/center]
Ciąg samochodów w mroźny sobotni wieczór krążących wokół Centre Barblé w poszukiwaniu parkingu. Pełna sala i gorączkowe poszukiwanie dostawek, bo wszystkie krzesła już dawno zajęte. Zdenerwowana reżyser przypomina, że to pierwsze przedsięwzięcie teatru PLU. I wreszcie kurtyna idzie w górę.

O czym „Testrosteron” jest, wiedziało pewnie wielu widzów przed przybyciem na spektakl. Do tego w większości ról tych wszystkich supermacho (no, może z wyjątkiem postaci Robala) obsadzono dziewczyny. Zatem przedsięwzięcie było ryzykowne.

Sztuka Saramonowicza jest przede wszystkim świetnie napisana, dowcipna i wartka. Mimo dość (no powiedzmy) „mięsistych” dialogów zgrabnie unika knajactwa. To opowieść o nieco urojonym świecie supersamców, którzy „pukają” dziewczyny na prawo i lewo, choć w głębi duszy są ciepłymi i stęsknionymi prawdziwego uczucia facetami. Teatr PLU dostroił tekst sztuki do potrzeb jego luksemburskiej premiery (co było zabiegiem bardzo udanym i wywołało żywą reakcję publiczności). Przyznacie jedynie Państwo, że żałosny skowyt Fistacha („ale Masakra!”) – zagranego brawurowo przez Luizę Noculak-Sosnę – iż po koncercie w Clervaux pędził na drugi kraniec kraju do swojej „oazowej” kochanki, nie mógł wzbudzić zbyt głębokiego współczucia, bo cóż to za poświęcenie przejechać dystans jak z Ursynowa na Białołękę…

Z wielką przyjemnością spędziłam te dwie godziny z grupą PLU. Nie będę pisać, że byłam pod wrażeniem umiejętności aktorskich naszych kolegów, bo tak to można pisać po spektaklu jakiegoś teatru amatorskiego. Gratulacje dla reżyserki za przewrotny (ponoć zamierzony) pomysł z damską obsadą. Wprawdzie przez pierwszych parę chwil łapałam się na tym, że coś jest nie tak, ale ten zabieg wyraźnie pomógł w przerysowaniu pewnych cech, o których sztuka ta traktuje. Kreacje Rybackiego, Dyżewskiej i Noculak-Sosny zrobiły na mnie szczególne wrażenie. (Rozumiem teraz obawy żony (tej życiowej) Rafała Rybackiego, że teatr go zupełnie pochłonie; nie chcę nawet myśleć, co się będzie działo po kolejnym spektaklu teatru PLU, na który dopuści się nastolatki!). Po spektaklu Magda Krukowska mówiła, że był to najlepszy występ zespołu. To się nazywa trafić z formą.

A więc nie byłam chyba jedyną osobą, która, gdy opadła kurtyna, biła mocno brawo i potem składała zespołowi szczere gratulacje wielkiego sukcesu.

Z niecierpliwością pozostaje nam czekać na kolejne projekty grupy i mieć nadzieję, że da się go namówić na powtórkę „Testosteronu” (może w Vianden?).

Życzymy powodzenia!!!

Lezart

Teatr PLU, „Testosteron” (w oparciu o sztukę A. Saramowicza) reż. Ania Kiejna, wystąpili: Robal – Dorota Brożek, Stavros – Rafał Rybacki, Treytn – Katarzyna Dyżewska, Kornel – Kuba Kozłowski, Janis – Magda Krukowska, Fistach – Luiza Noculak-Sosna, Tytus – Monika Zytka-Urbańska.
[center] [/center]
A dla wszystkich, którym mało było wrażeń sobotniej nocy, oraz tych, którzy chętnie wrócą do wspomnień ze spektaklu premierowego i inauguracyjnego Teatru PLU, zamieszczamy poniżej fotorelacje z „przed”, „w trakcie” i „po” ;)

[center]
Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart

Obrazek
© by Lezart
[/center]
Załączniki
cover.jpg
Ostatnio zmieniony 01-01-1970, 01:00 przez Redakcja, łącznie zmieniany 1 raz.
~~~~~
Redakcja
nuka
Posty: 76
Rejestracja: 24-05-2007, 14:24
Lokalizacja: luks

testosteron

Post autor: nuka »

W imieniu całego zespołu teatru PLU, wszystkich osób, które pomogły w przygotowaniu spektaklu oraz tych, którzy byli z nami w sobote w sali Barble w Strassen - wielkie dzięki dla portalu polska.lu za przygotowanie relacji z naszego iwentu (ci, co byli, wiedza, o co chodzi :) Zapowiadam od razu - to tylko początek!

Ania Kiejna aka Nuka
nuka
IK
Posty: 90
Rejestracja: 21-08-2007, 15:44
Lokalizacja: Skarżysko/Warszawa/Luksemburg

Post autor: IK »

W recenzji zabrakło wzmianki o nieocenionej pomocy Sławka Moroza, bo dzięki jego wskazówkom niesamowicie ożywiła się gra sceniczna, poza tym autorką plakatu i wielkim wsparciem była Kinga Kolouszek. Należą im się ogromne podziękowania!

Mam nadzieję, że zostaniecie z nami na następne projekty!
Awatar użytkownika
Anika
Posty: 72
Rejestracja: 27-03-2007, 12:44
Lokalizacja: Sandweiler

FANTASTYCZNE PRZEDSTAWIENIE!!!

Post autor: Anika »

Jedyne co moge powiedziec, to ze dawno tak sie nie bawilismy w teatrze i niech zaluja wszyscy ktorzy nie mogli przyjsc w ten sobotni wieczor. A wszystkim aktorom GRATULUJE!!!! Szczegolnie Rafalowi, ktorego do tej pory znalam tylko jako powaznego bankowca.......

<brawa>
/AS/
tomm
Posty: 28
Rejestracja: 26-09-2006, 11:05
Lokalizacja: Reckenthal / Łódź

Re: Testosteron Teatru PLU - inauguracja i od razu sukces!

Post autor: tomm »

Recenzja nie do końca jowialna…

Pozytywna recenzja z pewnością ucieszy wszystkich, dowartościuje pewnie tylko niektórych z trupy PLU....

Bez wątpienia, wszyscy daliście z siebie bardzo dużo i tylko dzięki Waszym umiejętnościom, pracy i ogromnemu zaangażowaniu a także przychylności innych, przedstawienie wraz z całą oprawą wyszło Naprawdę zawodowo.

Niestety, przeczytawszy recenzję uważam, że brakuje jej obiektywizmu w przekazie i globalnego podejścia do całego przedsięwzięcia. W przeciwieństwie do tego, co sugeruje 2 akapit, nieobecni stracili dużo więcej!.

Jak mniemam, brak jakiejkolwiek wzmianki (poza stopką), o pozostałych aktorach biorących udział w przedstawieniu tj: Robalu, Tytusie, Kornelu nie jest zabiegiem zamierzonym, który w jakikolwiek sposób miałby być wyrazem podrzędności ich ról, bądź gorszej gry aktorskiej. Przeoczeniem jest również całkowite pominięcie niepierwszoplanowych (z uwagi na funkcję) członków PLUTEAMu tj: Kingi, Sławka, Iwony czy Oskara, którzy nie pojawili się nawet w stopce.

Mimo, że recenzja to nie koncert życzeń, uważam, że każdy w pełni (i w takim samym stopniu) zasłużył na słowo uznania i atencję.

Choć wyrozumiałość i tolerancja, w którą na zapas uzbroili się przezorni widzowie okazały się zbędne podczas premiery, paradoksalnie (być może) przydadzą się bardziej członkom PLU podczas lektury w/w recenzji


PS: Fotorelacja – super! Pominąłbym może zdjęcia z plecami… ale teraz to już chyba się czepiam :P


© by TOMM
Standard Disclaimer: The views expressed are purely those of the writer and may not in any circumstances be regarded as stating an official position of the PLU :-)
polka
Posty: 50
Rejestracja: 27-09-2006, 10:50
Lokalizacja: wrocław

jeszcze raz o TESTOSTERONIE

Post autor: polka »

Pierwsze przedstawienie grupy młodych aktorów niedawno powstałego Teatru Polskiego w Luksemburgu (Teatr PLU) było przyjemną i jakże zaskakującą niespodzianką.
Wybór repertuaru, niezwykle zabawnej komedii, w rezultacie był bardzo inteligentny (bo przecież wszyscy lubią się śmiać!) a także pokazał w ten sposób karkołomną dla aktora umiejętność rozśmieszania, uchodzącą za trudniejszą od "zwykłego" dramatu. Dobór tym ryzykowniejszy, że na sztukę składały się wyłącznie postaci męskie zagrane w większości przez młode kobiety. Ten ostatni, jako element na początku spektaklu wątpliwy, ale jak domyślam się zamierzony, wraz z rozwojem wartkiej akcji sztuki całkowicie przekonał publiczność. Dodatkowo fakt wcielenia się kobiet w role męskie dodał elementu ironii, co nie pozostało bez znaczenia i sprawił, że ta wersja "Testosteronu" była jeszcze bardziej zabawniejsza.
Aktorzy pokazali ogromny talent. Kreujący role mężczyźni (Stavros - Rafał Rybacki i Kornel - Kuba Kozłowski) zagrali brawurowo i od początku zdobyli sobie publiczność. Wśród ról damskich wszystkie role godne były zauważenia, jednak najbardziej przekonująca była Tretyn (Katarzyna Dyżewska) oraz Tytus (Monika Zytka-Urbańska), które świetnie przekazały samcze zachowania mężczyzn.
Publiczność znająca sztukę i film również doceniła i tę kreatywną adaptację dzieła Andrzeja Saramonowicza. "Luksemburska" wersja, jak i inne, była zbyt długa, jednak antrakt i sympatyczny poczęstunek po spektaklu dodały sztuce nieco innego wymiaru, stwarzając nastrój towarzyskiego spotkania.
Po tak ambitnym początku co nam zaproponuje Teatr PLU? Może grecką tragedię, jeżeli wierzyć słowom kończącym sztukę:
Stavros, po ojcowsku, go (Tytusa) pociesza, powołując się na wielką grecką kulturę - Sokratesa, Homera, Fidiasza. "Tak trudno być mężczyzną, tatuś..." - wzdycha Tytus.

A. R. Reis/Sabina Pilat
Awatar użytkownika
szymbi
Posty: 740
Rejestracja: 11-08-2006, 14:44
Lokalizacja: Sirzenich / Poznań

Post autor: szymbi »

Bardzo gratuluję aktorom i wszystkim osobom zaangażowanym w przedstawienie nie tyle gry aktorskiej - bo niestety nie mogłem osobiście obejrzeć spektaklu - ile świetnej inicjatywy, odwagi, zaangażowania i entuzjazmu! Z zeznań znajomych wiem, że sztuka, która została powyżej opisana aż w trzech relacjach/recenzjach nie była jedynym punktem tego polskiego wieczoru. Po nim podobno nastąpiła regularna impreza ze świetnym jadłem i nastrojami? TO chyba było jedno z większych polskich zgromadzeń w Luksemburgu od lat... Może ktoś opowie więcej także o tym aspekcie sobotniego wieczoru?
IK
Posty: 90
Rejestracja: 21-08-2007, 15:44
Lokalizacja: Skarżysko/Warszawa/Luksemburg

Post autor: IK »

Sami byliśmy zaskoczeni aż tak dużą publicznością - w końcu to tylko tydzień przed świętami, teatr za miastem, zimno... A co do imprezy, to zawdzięczamy ją Monice Zytce, która wpadła na pomysł zainteresowania naszą inicjatywą firmy Grillpalast w osobie Marcina Raczkowiaka - to dzięki nim stół i wystrój sceny wyglądały jak na prawdziwym weselu, w drugim akcie Tytus (Monika Z.) mógł rozlewać prawdziwą pachnącą zupę, a po spektaklu publiczność częstowała się kiełbasą i pieczonym świniakiem na scenie... Muszę przyznać, że przeszło to nasze najsmielsze oczekiwania, biorąc pod uwagę, że kilka miesięcy wcześniej spotykaliśmy się tylko w mieszkaniach...
mzu
Posty: 1
Rejestracja: 19-12-2007, 16:09
Lokalizacja: Lux

Post autor: mzu »

Jak do tego doszło… czyli od początku do…

Nasze działania teatralne, który krystalizowały się u Iwony w domu przy ciachach, chipsach, winku, Schweppessie i radosnych dyskusjach przechodziły przez bardzo różne etapy. Na początku był chaos, aplauz i zaakceptowanie. Potem nastąpiła faza zwątpienia w młodą polską dramaturgię, wreszcie upragniony konsensus i wybór padł!

"Testosteron" zaczął gościć w naszych burzach hormonalnych i głowach. Cudowny taras u Iwony, przytulny pokój Doroty, a potem nieoceniona większa salka w nowopowstającej szkole Berlitza (wszystko dzięki Luizie i Arturowi), dawały schronienie nam, młodym początkującym.
Stawialiśmy się dzielnie na próbach. Dobieraliśmy role i zaczynaliśmy powoli wgryzać się w tekst i jego niuanse. Początkowo było nas tyle, że myśleliśmy iż uda się stworzyć podwójną obsadę. Jednak niestety, jak to w życiu bywa zdarzają się różne nieprzewidziane sytuacje. Oli migdałki dały się we znaki, Piotrkowi i Gosi dołożyli 1000 kilogramów pracy, Patrycja uciekła na chwilę do Brukseli, a Sławkowi urodził się śliczny Franek. Ekipa sceniczna trochę się uszczupliła, ale wiemy, że wszyscy Ci, których nie było z nami na scenie, na deski teatru powrócą w glorii i chwale w następnych przedstawieniach.

Z dnia na dzień było coraz lepiej. Kuba zdobył kroplówkę, Magda z Dorotą szalały w męskich garniturach, a Kasia, jak lwica broniła testosteronowego scenopisu i podnosiła go z namaszczeniem, gdy ktoś nierozważnie rzucił nim o podłogę. Teatralne zabobony zaczęły udzielać się wszystkim, zwłaszcza że (co było naszym głównym zmartwieniem) nie było wizji gdzie się pokażemy, a tekst na podłodze niczego dobrego przecież nie wróży…
I nagle wszystko, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zmieniło się dzięki nieocenionej, nieprawdopodobnej Luizie, która oznajmiła nam, że znalazła fantastyczną salę. Przekonała swym optymizmem i uśmiechem całą gminę Strassen, która z burmistrzem na czele i z szefową departamentu ds. obcokrajowców nie miała innego wyjścia jak ulec. :)

"Testosteron" nabrał rumieńców na próbach zaczęła pojawiać się Kinga, która zaproponowała swoje dwie złote, uzdolnione ręce i chęć pomocy przy stworzeniu plakatu i zaproszeń. Poza tym wspólnie z Anią, Sławkiem i Iwoną ustawiała nas na scenie i pomagała się na niej odnaleźć. Ania czuwała nad wszystkim, Sławek ćwiczył z nami emisję głosu, dykcję, walki sceniczne i różne męskie wstawki ;) , a Iwona dodawała ciepła i podrzucała zapomniany tekst niczym cała Budka Suflera. Nad oświetleniem i muzyką czuwał Oscar, który swym hiszpańskim temperamentem i doświadczeniem aktorskim wspierał nas jak mógł. Warto wspomnieć też o tych, którzy cierpliwie czekali na nas w domach - bowiem często zjawialiśmy się około północy… W między czasie padł pomysł zorganizowania jakiegoś sponsora strategicznego, który miałby nam pomóc w przygotowaniu jadła i napoi na weselicho. Rafał przypomniał sobie o Marcinie Raczkowiaku z Grillpalastu, a my z Anią wzięłyśmy zainteresowanie go naszym przedstawieniem na siebie. Udało się! I tak wszystko spokojnie potoczyło się do premiery. O naszych czwartkowych - prapremierowych i sobotnich – premierowych występach wiecie już wszystko, a teraz jeszcze wiecie, jak do tego doszło…
ODPOWIEDZ