Ogólne wrażenia to takie, że warto chyba było lepiej zainwestować 15 EUR w bilet na Auto Salon w Brukseli w styczniu 2008
























W hali głównej zmieszały się okazy bolidów z wielu światowych i europejskich serii wyścigowych, jak i samochody seryjne.
































W tej części wystawy najmocniej zabił nam puls przy "tacie i synu", czyli Fordach GT z dwóch epok:




Wśród aut seryjnych zdecydowanie najlepsze wrażenie sprawiała nowe M3ka ze stajni AC Schnitzer, ale nie brakowało też A3 czy Ferrari 430.






















Jeżeli chodzi o jednoślady, to było bardzo mizernie, jak co roku. Z MotoGP przywiezione zostało Kawasaki Randy De Puniet'a, nowe modele prezentował HD/Buell (tu z oficjalnie najbrzydszym motocyklem sportowo-turystycznym, czyli najnowszym Buellem 1125R), a na niewielkiej przestrzeni tłoczyły się historyczne maszyny z róznych epok.














Nie zabrakło też "live show", tym razem był to drifting oraz trochę motocyklowego stuntu.
















O sekcji tuningu, która zawsze towarzyszy wystawom ERC lepiej chyba przemilczeć, bo królował tam typowy tuning francusko-belgijski, spod znaku dziesiątków kilogramów szpachli i zestawów audio "wiodących marek" w autach z silnikiem 1.4l na gaz... "Ciekawym" trendem było zdetronizowanie Louis'a Vuitton'a jako "wiodącego" designera w temacie ozdabiania karoserii i wnętrz komór silnika - we Francji króluje teraz Burberry's, a z wrażenia aż zadrgała nam ręka;). Honor ratował chyba tylko nieżle prezentujący się Mustang, show car jednej z firm produkujących felgi aluminiowe.















Na koniec pozostały nam pamiątkowe zdjęcia, niewyraźne jak wrażenia po wizycie na tej wystawie, oraz oczekiwanie z jeszcze większym apetytem na styczniowy Auto Salon w Brukseli.

