Luksemburg coraz mniej... luksemburski

Awatar użytkownika
Redakcja
Posty: 3226
Rejestracja: 16-10-2006, 23:03
Lokalizacja: stąd i zowąd

Luksemburg coraz mniej... luksemburski

Post autor: Redakcja »

Na cośrodowej porannej konferencji prasowej (tzw. City Breakfast), nowa burmistrz stolicy, Lydie Polfer, zakomunikowała m.in., iż liczba rdzennych Luksemburczyków w m.st. nadal maleje i w obecnej chwili nie wynosi już nawet 1/3 ogółu mieszkańców stolicy. Tendencję tę zaobserwować można od dłuższego czasu i o ile w 2011 r. w Lux-Ville jeszcze niemal 35% mieszkańców było z pochodzenia Luksemburczykami ( http://www.polska.lu/viewtopic.php?t=9146 ), zaś w roku 2012 ów współczynnik nadal bronił granicy 1/3 całej populacji stolicy ( http://www.polska.lu/viewtopic.php?t=11584 ), to w roku obecnym statystyki głoszą iż Luksemburczyków "z dziada-pradziada" mieszka w stolicy Wielkiego Księstwa już jedynie 31,75%!

Dlaczego tak się dzieje? Najprawdopodobniej nie dlatego, iż Luksemburczycy wymierają szybciej; za zmianę proporcji odpowiedzialne jest nie zmniejszenie liczby bezwzględnej mieszkańców stolicy pochodzenia luksemburskiego (tych w ciągu ostatnich lat także przybyło!), ale zdecydowanie większy przyrost liczby ludności nieluksemburskiej w tym mieście. Czy jest to "przyrost naturalny"? Nie. Lub nie tylko :) Stolica przyciąga obcokrajowców, którzy zdecydowanie lepiej czują się w multikulturowym "sosie" największego w Wielkim Księstwie miasta, niż w bardziej jednobarwnych społecznościach miast północy czy południa. Poza tym do zamieszkania w stolicy zachęca przybyszów (często ludzi młodych) to, co stolica każdego państwa ma do zaoferowania w stopniu wyższym niż prowincja – imprezy, imprezy i raz jeszcze "najt lajf" :)
Załączniki
KirchbergNoca.JPG
~~~~~
Redakcja
marcin
Posty: 360
Rejestracja: 03-10-2006, 13:05
Lokalizacja: z lasu

Post autor: marcin »

trzeba przyznac Szanowna Redakcjo, ze obrazek z dwoma wiezami "Babel" mieszczacymi tlumaczy bodajze 24 ewropejskych jezykow do najt lajfu stolycy za bardzo nie pasuje. Za owymi dwoma wiezami to juz tylko Mordor i w godzinnach nocnych mozna spotkac co najwyzej ochroniarzy biurowcow a stosunek rdzennej do naplywowej ludnosci spada do zera ...
MaWi
Posty: 3662
Rejestracja: 18-09-2006, 16:41

Post autor: MaWi »

marcin pisze:trzeba przyznac Szanowna Redakcjo, ze obrazek z dwoma wiezami "Babel" mieszczacymi tlumaczy bodajze 24 ewropejskych jezykow do najt lajfu stolycy za bardzo nie pasuje. Za owymi dwoma wiezami to juz tylko Mordor i w godzinnach nocnych mozna spotkac co najwyzej ochroniarzy biurowcow a stosunek rdzennej do naplywowej ludnosci spada do zera ...
Kolega nie do konca odgadl intencje. Obrazek stanowi tzw. "nomen omen" lub tez, jak kto woli "signum temporis" do powyzszej przypowiastki. A konkretnie:
  • – jest "najt"
    – "lajf" - tez jest (chyba nie powiesz, ze Kirchberg jest nadal "betonowa pustynia"? Tak bylo za starych dobrych czasow; obecnie coraz wiecej imprez przenosi sie wlasnie tam. W kazdym razie - mlode pokolenie coraz czesciej wybiera Kirchberg. Uwierz na slowo, bo wiem to z pierwszej reki ;) Jak Twoja "pierwsza reka" bedzie w tym wieku co moja teraz, to tez to potwierdzi <mrgreen> )
    – Luksemburczykow – nie ma (albo wystepuja w dawkach homeopatycznych). I tu jest wlasnie ukryty ten podskorny sens powyzszego artykulu. Ta niedopowiedziana kropka nad "i".
Jest teraz wystarczajaco lopatologicznie?

PS. Aha - jest jeszcze (pozornie niepasujacy, a przynajmniej niepasujacy sporej wiekszosci, do koncepcji najtlajfu), ukryty w cieniu z prawej, budynek Filharmonii. No, ale po pierwsze takie teraz mamy czasy w Luksemburgu, ze to mniejszosc ma racje, wiec niech sie wiekszosc schowa ;) a po drugie mam sentyment do tego miejsca, i co mi zrobicie? <mrgreen>
Ostatnio zmieniony 01-01-1970, 01:00 przez MaWi, łącznie zmieniany 2 razy.
MaWi
Posty: 3662
Rejestracja: 18-09-2006, 16:41

Post autor: MaWi »

A, i jeszcze jedna uwaga: moja znajoma, ktora pracuje w jednym z budynkow w tym rejonie (akurat nie widac go na tym zdjeciu, bo jest tuz za – na drugim planie), coraz czesciej wychodzi z pracy o 20.00, a bywa, ze i zdecydowanie pozniej. To chyba jest to jakis rodzaj "najt lajfu" (skoro rzecz sie dzieje w nocy, a ona, choc na logike – z przepracowania powinna dawno juz "odlozyc lyzke" - nadal zyje) w dzielnicy widocznej na zdjeciu, nieprawdaz? Slyszalem zreszta, ze takich przypadkow w budynkach uwiecznionych na zalaczonym obrazku jest coraz wiecej. Czyli jednak?
misio
Posty: 1969
Rejestracja: 26-09-2006, 18:09
Lokalizacja: Z Doliny

Post autor: misio »

Twoja znajoma ma wiec problem z organizacja własnej pracy.
MaWi
Posty: 3662
Rejestracja: 18-09-2006, 16:41

Post autor: MaWi »

I jakze cie nie lubic za te jednowymiarowosc i prostolinijnosc myslenia? <mrgreen>

Na szczescie zycie jest nieco bardziej skomplikowane, niz to sobie wyobrazasz. Na szczescie – bo gdyby bylo takie, jak to sobie kombinujesz, byloby cholernie nudne <bezradny>
ODPOWIEDZ